W kawiarni, na antresoli
U Janka Domina
Działa już, jak Państwo wiedzą,
Wrocławska „Sprężyna”.
Są tam panie, panowie
Są starzy i młodzi,
(Tacy, których, rzecz jasna, kultura obchodzi)
Jest tam aktor, jest muzyk
Są też dyrektorzy
(Chyba, że są zajęci
Albo zgoła chorzy)
Jest filmowiec, jest Francuz,
Jest i pisarzyna
Lecz zwykle to sam gospodarz obrady zaczyna
I przez swój charm staroświecki
I zgrabne bon mot’y
Zachęca uczestników do dziarskiej roboty
Ten coś powie, ów mruknie
Ta krzyknie: „Banały!
Trzeba czegoś nowego
Dla Wrocławia chwały!”
Ów odeprze: „Ad vocem! Czy dobrze słyszałem?
Czy pani mą myśl świeżą nazwała banałem?”
No i się zaczyna
Powolutku nakręcać
Wrocławska „Sprężyna”.
Bywają też dni takie
O, cóż to za incydent!
Gdy przychodzi Pan Profesor
Lub sam Pan Prezydent
Wtedy wszyscy słuchają z niezwykłą atencją
Troszkę onieśmieleni charyzmą, prezencją
Jakie są uwarunkowania cele i metody,
Na co może być zgoda a na co brak zgody
Jakie są w wielki świecie pogłoski i plotki
No i, ponad wszystko, na co będą środki,
Lecz gdy tylko gość zacny odejdzie w dal od dymu siną
Z twarzą rozpromienioną lub z marsową miną
Znów toczy się debata, sypią argumenty,
Kipi zaczyn myślowy,
Buzują fermenty
I zwolna wyłaniają zarysy, fragmenty
Rzeczy wielkich, wspaniałych, ba! szalonych, które,
Ożywią w naszym mieście ospałą kulturę
I sprawią, że w oczach Paryża czy Pragi
Wrocław stanie się prawdziwym języczkiem u wagi.
I nie znajdzie się w Europie choćby jeden snob, co to
Nie odwiedziłyby naszego miasta z największą ochotą.
Lecz gdy tak dyskutują, zupełnie nie słyszą,
że między starym fotelem a z książkami niszą,
o dwa kroki zaledwie, tuż za szafy kantem
Stoi zegar stary z przepysznym kurantem,
Który z regularnością na warcie żołnierza
Czas im swoim tykaniem jak marszem odmierza,
Jakby chciał „Sprężynie” przypomnieć mechaniczny szelma,
Co to tykał już tak w epoce Cesarza Wilhelma,
Że każda rzecz naprężona ( w tym gumka u gaci)
Wraz z upływem czasu swą sprężystość traci.
Jurek Zielonka, Wrocław, 4 kwietnia 2010
„Sprężyna”
Się napina
u Janusza Domina
w „Literatce”
Rynek 56
51-116 Wrocław